Zapewne każdy z szanujących się graczy FPS grał, zna albo chociaż kojarzy grę pod tym tytułem, jednak czy grając w nią, przypominacie sobie jak wiele rzeczy Was irytowało bądź wręcz przyprawiało Was o istne wrzenie krwi? Jak zawsze, szukając dziury w całym jako stereotypowi polscy gracze spróbujmy wyjaśnić kilka typowych przykładów hejterstwa ze strony graczy na temat tej właśnie gry. Co w końcu może się wydarzyć na obszernych mapach z dużą ilością graczy? Na dobrą sprawę, wszystko - i niekoniecznie będzie to coś dobrego... A może?...
Zacznijmy zatem od początku. Klikając na ikonkę naszej ulubionej gry (jaką w tym wypadku jest Battlefield 3), a następnie szukając odpowiedniego dla nas serwera mamy nadzieję na świetną zabawę, chwilę wytchnienia, „poustrzelania” paru głów czy też udaną pracę drużynową. Jakże wielkie okazuje się nasze rozczarowanie, gdy po załadowaniu się rozgrywki i wybraniu naszej klasy najczęściej umieramy na wstępie przez strzelający do nas helikopter wroga znajdujący się nad jego własną bazą, zanim zdążymy się dowiedzieć, co tak właściwie się właśnie wydarzyło - na dobrą sprawę strzela wtedy dokładnie przez całą szerokość mapy. Jeśli nie należymy do tych obdarzonych „złotą dawką cierpliwości”, niezalecane jest kontynuowanie gry z nadzieją „ogarnięcia” się owego gracza, albowiem nie wydarzy się to, dopóki nie stanie się cud lub nie zostanie kompletnie zrugany przez innych grających w tej chwili w drużynie do niego przeciwnej. Gdyby zebrać wszystkie przekleństwa padające w takich chwilach na serwerze - można by stworzyć międzynarodowy słownik języka nienawiści. Innym przykładem, równie hejtowanym przez polskich graczy, jest używanie jedynie wyrzutni rakiet lub strzelby automatycznej jako broni głównej do eliminowania piechoty na mapach o ciasnym układzie (tzw. CQB). Jeśli takową wyciągniecie i z nich strzelicie albo o zgrozo zabijecie kogoś w ten sposób - macie pewność, że komentarze kierowane w Waszą stronę zakryją Wam przynajmniej połowę ekranu czy też - co gorsze - zostaniecie wyrzuceni z serwera, jeśli tym, który przez Was zginął w ten sposób, jest sam admin. Gdybyście przypadkiem chcieli wrócić na serwer - zadba on o pojawienie się powiadomienia na Waszym monitorze, iż ponownie zostaliście z niego wyrzuceni, ale cóż zrobić - co gra - to obyczaj - nienawiści i ignorancji nie ma końca.
Gdy stwierdzicie, że świat się od Was już całkowicie odwrócił, a kolega z drużyny rozjechał Was właśnie jeepem, z którego sekundę temu wysiadł, podczas zdobywania punktu „przeleciał” Was myśliwiec wroga, najechał na Was czołg czy też po prostu przyszedł czas, aby odpocząć od szybkiej reakcji w korytarzach, budynkach czy między kontenerami, w których co chwila giniecie - przypuszczam, iż ten najmniejszy odsetek ludzi o nerwach ze stali - spróbuje zagrać jeszcze klasą snajpera, aby chociaż chwilę odsapnąć, leniwie leżąc na jednej z wież czy też dźwigów i strzelając do wrogów raz na jakiś czas, gdy ten wychyli głowę zza winkla. Wtedy też nasze ostatnie nadzieje także umierają, gdy kończymy swój żywot, dostając w głowę z wyrzutni rakiet czy też uśmiechając się do wroga, który przyprawia nas o zawał – dosłownie - wbijając nam nóż w serce tym samym wbijając gwóźdź do trumny naszemu Battlefieldowi, którego następnie pośpiesznie usuwamy ze swego komputera upewniając się, iż nie pozostawiliśmy po nim żadnych śladów.
Patrząc na na samą grę, nie uważam, aby z nią samą występował jakikolwiek problem. Jedyne problemy jakie występują i które są hejtowane - zostały stworzone przez samych graczy to ich brak poczucia humoru, używanie tzw. cheatów, zachowanie podczas rozgrywki, stosunek do innych, brak chęci współpracy z drużyną i wiele, wiele innych. Problemem graczy jest także to, że zamiast wyjść z serwera, nie powodując tym samym kontrowersji z jednym z wyżej wspomnianych typów natrętów wolą oni obrażać go za jego sposób gry. Jeśli będziemy umieli się dobrze zachowywać w grze - gracze nam to odwzajemnią- nawet, jeżeli nie wszyscy to ich część, z którymi będziemy mogli się dobrze bawić. W końcu po co strzępić sobie cenne nerwy, gdy dobrą zabawę i współpracę możemy mieć na wyciągnięcie ręki - trzeba jedynie poszukać. A jeśli i to nam nie wyjdzie - po prostu wyłączmy komputer i wyjdźmy gdzieś na dwór ze znajomymi.

